Zapisz się na newsletter
Powrót

KRÓTKA HISTORIA STYLIZACJI DLA MAMY PANA MŁODEGO

4 września 2015

a

Czego potrzebuję?

“Pani Basiu, mój syn się żeni, mam trudną figurę, a na wybór stylizacji będę mieć bardzo mało czasu. Pomocy!” Taką wiadomość (w skrócie) otrzymałam w lipcu od p. Zofii, która mieszka we Francji. Ślub syna miał odbyć się w Polsce, a klientka planowała przyjazd do Poznania dopiero dwa tygodnie przed uroczystością i wiadomo było, że czasu będzie mieć niewiele, ponieważ mnóstwo rzeczy będzie musiała jeszcze załatwić. Jeszcze nie zdarzył mi się klient, który wyszedłby w moim towarzystwie ze sklepów z pustymi rękami, dlatego uspokajając klientkę odpowiedziałam, że z całą pewnością jej pomogę. Dało się wyczuć lekkie uspokojenie, zaczęłyśmy więc omawiać szczegóły, obejrzałam zdjęcie klientki, dopytałam o jej preferencje dotyczące stroju i ustaliłyśmy wstępny termin spotkania.

Skłamałabym mówiąc, że sprawa była prosta, ale absolutnie nie ze względu na klientkę, a raczej drobne przygody, które pojawiły się w trakcie. Na kilka tygodni przed przyjazdem, pani Zofia niefortunnie skręciła stopę, co skutecznie uniemożliwiło noszenie obcasów, od których na co dzień nie stroni. Wiedziałam zatem, że wybór butów ograniczyć musimy do maksymalnie 2-3 cm przy stylizacji do kościoła oraz zupełnie płaskich na samo wesele.

Dzień spotkania

Spotkałyśmy się 1,5 tygodnia przed ślubem w jednym z poznańskich centrów handlowych, gdzie z przerwą na kawę (nogę trzeba było oszczędzać) spędziłyśmy niecałe 4 godziny. Znalazłyśmy piękne dwie sukienki idealnie podkreślające atuty p. Zofii (każdy je ma, nawet jeśli sądzi, że ma “trudną” sylwetkę!) w kolorach brzoskwini i pudrowego różu, lekki kremowy płaszczyk, który miał dopełnić stylizację do kościoła oraz idealnie pasujące buty i dodatki. Ze względu na konieczność skrócenia płaszcza oraz jednej z sukienek, wybrałyśmy od razu drugi termin spotkania na odbiór rzeczy po poprawkach. Tamtego dnia przyniosłam również pudło fascynatorów, które wydawały mi się na tę okazję idealną kropką nad “i”. Wybór zawęziłyśmy do dwóch, ale by pasowały do naszych stylizacji, jedna wymagała wymiany drobnego elementu, a druga wykonania jej w innym kolorze. Projektantka tych dodatków, Ewa Okularczyk z Yoko Design, z przyjemnością podjęła się tego zadania i kilka dni później odbierałam z jej pracowni gotowe fascynatory.

Bez tytułuBez tytułu2

Już prawie koniczyłyśmy

Mogłabym tu zakończyć opowieść gdyby nie to, że umówionego dnia prawie godzinę przed spotkaniem zadzwonił mój telefon “Pani Basiu – w słuchawce przerażony głos p. Zofii – sukienkę krzywo skrócili!”. Byłam w drodze, więc przyspieszyłam i 15 minut później oglądałam na pani Zofii wybitną krzywiznę u dołu sukienki. Jedyne co mogłyśmy zrobić, to pojechać do pracowni, w której sukienkę skracano i poprosić o wykonanie poprawek ponownie od ręki, ponieważ czas naglił. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, poprawki trzeba było robić dwukrotnie, ponieważ efekt wciąż nie był zadowalający. Po godzinie wyszłyśmy z prawidłowo skróconą sukienką, ale bez słowa “Przepraszamy za kłopot”. Cóż, bywa.

Najważniejszy był jednak fakt, że po tych drobnych przygodach, na 4 dni przed weselem pani Zofia była w pełni gotowa na ślub swojego syna. A zaraz po weekendzie otrzymałam wiadomość, oto fragment:

Opinia p. Eli_Zofii(2)a

autor: Basia  Józefiak – stylistka

Może zainteresuje Cię również:

Dojrzała moda, modna dojrzałość

Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego

Garderoba w pigułce

a
a

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

PREZENT ŚWIĄTECZNY Czytaj więcej